Jesteśmy ciałami śniącymi i efektem własnych działań.
Jesteśmy trochę before, trochę after .
Zawieszeni pomiędzy snem, a jawą, początkiem i końcem.
Jedynym ratunkiem jest dla nas sen.
Oddajemy się mu w całości, niezależni, niezaangażowani, mamy pretekst do nie bycia w świecie.
Sen jest dla nas ochroną przed totalną bezczynnością, a samo śnienie staje się pracą.
Sam proces utraty władzy nad ciałem, otwiera wewnętrzny kosmos śniącego.
Tkwiąc w bezruchu podporządkowujemy się miejscu w którym śnimy.
Śniące ciało staje się wrażliwe, staje się łupem.
Jest uległe, intrygujące.
Nie zaprasza ale wygląda zapraszająco.
Nie traci kontaktu ze światem, ale wydaje się odległe.
Osoba śniąca zaczyna mierzyć się z samotnością, bo śnienie jest samodzielne, intymne, a wielką uprzejmością staje się wprowadzenie widza do swojego snu.
![]() |
| takie małe MY, a świat taki duży / że kosmos - wiadomo |

0 komentarze:
Prześlij komentarz