![]() |
| bohater. |
Siedziałam w Mediatece nad stosem książek i czasopism, a z półki spoglądała na mnie Halber i jej książka. Nie chciałam jej czytać, bo jest za bardzo trendy i wszyscy o niej mówią, bo mam dwa ciężkie miesiące za sobą i powinnam przeczytać coś w stylu "Być kobietą i nie zwariować", powinnam, ale nie. Na okładce jest róż, jest kot, a ja daje sobie po łapach, przysięgam! Ale i tak idę do Empiku i kupuję. Czytam i jakby o mnie. Trafia w punkt, to jak pisze o tej pustce i ciszy czy wydrążeniu w środku. O tym jak się boi i że jesteśmy w jednej drużynie i inne takie rzeczy. Nie byłoby nic niezwykłego w tej książce, gdyby nie ta Gośka aka Krystyna. Kobieta i nałóg. Ona. ta chuda Gośka z telewizji, z tej viwy tam, mówiąca o muzyce- a mówiła mądrze wtedy kiedy oglądałam.
Ja od soboty oglądam Grę o tron, jednym tchem, odcinek po odcinku, nie dlatego, że nie mam co robić, dlatego że leżę z gorączką i chciałabym, żeby mi było kurwa lepiej. Banalne i proste. Żeby się w końcu poczuć lepiej. Nieważne czy żrę czekoladę, palę trawkę, piję wino, płaczę do poduszki, oglądam przez 14 godzin serial, zawsze robię to żeby poczuć się lepiej. ZAWSZE i jeszcze dlatego, że się boję i się wstydzę. Bo za oknem jest rzeczywistość, bo trzeba oddać projekt, bo coś cichnie, bo coś jest za głośno, kot się zrzygał, jestem zła, bo boli, nie mogę zasnąć, bo WSZYSTKO!
Patrzę na tą Gośkę, która i na mnie zerka z tej okładki, że z tyłu, bo obracam książkę. Patrze jej w oczy i myślę, że dalej jestem małolatą, bo jej zazdroszczę. bo ja jestem taka mała i jeszcze tyle o sobie nie wiem. Mam tyle słów i obrazów w środku, a nie potrafię tego wyrazić. A Ona z tą książką, z drącym ryja kotem na okładce mnie wzrusza, że się da wszystko zrobić, jeżeli się siebie choć trochę znajdzie w sobie.

0 komentarze:
Prześlij komentarz