Na ramionach są mikrowzory
Nie potwory, nie czarne ptaki
Tylko rytmy szumiącej walki.
Padną przed Tobą w znaku pokory.
Jeszcze trochę i spadnę w przepaść,
Jak dawna wiedza plemion głęboką.
Ile ja muszę przegrać,
Żeby dojść do krawędzi z Tobą?
Płuca mogą oddychać
Spokojnie, szybko, nerwowo.
Zabronić mi nikt nie zabroni
Tworzę, rujnuję,
I tworzę od nowa.
Palce nie będą już płakać i krwawić,
A nawet poproszą o zimne ostrze
Żeby poczuć głęboko raz jeszcze
W szklanych butelkach
Cała się zmieszczę.
Kwasy niszczą nam ciemną pamięć
Łaskoczą w stopy i łamią żebra
Wykłuj ciszę na skórze czasu
Włóż na głowę koronę z szeptów.
Piwnice rozumu winem zalane
Za mglistym porankiem
Chowa się piekło
Ja pozostanę w Tobie
Zimno odchodzi,
Zostaje ciepło.
Więźniowie jedzą śniadanie…
Nie wierzę, że słońca się boisz.
W moich kieszeniach są dziury
Pod bluzką nie znajdziesz zbroi.
K.Nehrebecka / litryliter.wordpress.com

0 komentarze:
Prześlij komentarz