Dobrze, źle, mimo wszystko.
Słodycz poranków,
ciężar poduszek na głowie, aby nie słyszeć codzienności.
Small things, bo wiesz…
wsłuchuje się w rytm mieszkania, sapania dnia, nocnych eskapad komarów po żyrandolach.
Duchy chodzą po wierzchu pół-nocy, a noc zaczyna się u mnie po 3:00 i wcale nie jest straszna.
kolor
światło
i
jakaś tam nadzieja


0 komentarze:
Prześlij komentarz